Jak wielki owłosiony pająk. Spina się po plecach. Czuję ciarki i mrowienie w palcach. Jako mała dziewczynka obserwująca naród. Uwaga stopień, uwaga węzeł, uwaga zwątpienie. Nie ma pewności, więc jeszcze nie od tej chwili. Granica jest cienka, cieniutka.
Chciałeś tak bardzo i bardzo, a teraz jest mi ciepło i w nocy śnią się nie wyobrażalne historie. Pozwalasz się przytulać. A ja się zastanawiam czy mnie jest coraz mniej Ciebie. Czy to rozstanie jak lato, zapach świeży i delikatny. A może gwiezdna katastrofa po której ciężko udźwignąć noc, nawet słownym tragarzom.
Czy życie jak puszka pandory, wypuszczasz nieszczęścia a nadzieje dyskretnie upychasz pod wieczko. Starasz się nie pozwolić by śmierć przeszła na naszą własność. Na pewno się zastanawiasz ale nie masz pewności. Milczę, a Ty nie wiesz że ogarnia mnie przerażenie. Prywatna własność odpada, nie zostaliśmy jeszcze zakwaterowani. Przyspieszam więc bicie serca. Czy świat się zmieni gdy umrę ??
bo wkoło ostatnio za dużo jest niepokoju...
OdpowiedzUsuń